Uśmiecha się po prostu szyderczo
Wielki, który patrzy na mnie z góry
Widząc, jak palę przy sobie wszystkie,
Nawet te kręte ścieżki.
Patrzy i się śmieje, bo wie, że spierdoliłam.
I nie jeden już raz, bo tak ma być
Tak On chce, bym szczęścia nie doznała
Na pewno nie na wieczność
Ewentualnie posmakowała przez chwilę.
Nigdy przy mnie nie zapłacze, nie zlituje się.
Wiem i łapie oddech, aby zanurzyć się znowu
W nowej osobie i w jej uczuciach
Oddając jej siebie, by na końcu zrobić koło
I znów przeżyć to, co kiedyś.
Przeze mnie, niszczycielkę.