środa, 22 stycznia 2020

"Masochista"

Po chwili namysłu zdecydowałam się
W pewnym sensie opowiedzieć historie
Która ma dla mnie znaczenie
A wyryłam ją już dawno.

Byłam kiedyś inną osobą
Milszą i radośniejszą
Większość może mi nie uwierzyć
Skoro poznali mnie w takim stanie.

To było ładnych pare lat temu
Kroczyłam wtedy również sama
Bez jakiegoś wyznaczonego celu
Jednak z chęcią do zbudowania czegoś nowego!

Miałam wiele pomysłów na siebie
Jednak nie wiedziałam,
Że utknę właśnie tutaj
W tej nowoczesnej Warszawie.

Tutaj czas leci szybko
Mimo, że mieszkam tu tylko rok
Czuję, jakbym była tu dłużej
Jakby ubyło mi więcej lat.

Wtedy byłam w rodzinnym miasteczku
Spotkałam na swojej drodze wiele ludzi
I zaczęły się nieporozumienia.
Ten jeden etap - zapamiętany do końca życia.

Nowe otoczenie - nowy facet
Nowe doświadczenia i nowe marzenia
To właśnie on miał nim być
Tym moim jedynym.

Skoro jestem tutaj to raczej już pewne
Że nam nie wyszło
I z perspektywy czasu już to wiem
Że nawet nie chciałabym z nim być.

Był to człowiek starszy - tylko trochę
Różnica trzy lata - nawet nie duża
Chodziliśmy razem do szkoły 
I widziałam go codziennie.

Cieszyłam się bardzo widząc jego twarz
Godzina po godzinie
Dzień za dniem
Tydzień za tygodniem.

Aż mnie nie zostawił..

Wyrył we mnie coś strasznego, wyrządził obrzydliwą krzywdę
A każdy dzień zbliżał mnie do czarnych myśli
Do lęku, że go dzisiaj zobaczę
I każdego następnego dnia.

Mężczyzno w ciemnym passacie
Zniszczyłeś dawną mnie
Ale nie poddałam się, wiesz?
Zbudowałam się od nowa.

Zbudowałam na lęku i bólu
Na cierpieniu, który mi sprawiłeś 
Już się nie boję słowa "zabiję cię"
Bo czas na to nadejdzie.

Wstałam i żyję
Mimo wielu ran mi zadanych
Jestem teraz tutaj
I właśnie to piszę.

Wiem, że tego nie przeczytasz 
I ta myśl mnie raduje
Niestety zawdzięczam ci to
Że stałam się masochistą.

Zbudowana od nowa na bólu
Pokochałam go
Zahartowałam i utożsamiłam
Widząc uśmiech na twojej kurewskiej twarzy.

Ja dalej żyje i żyć będę.