Po chwili namysłu zdecydowałam się
W pewnym sensie opowiedzieć historie
Która ma dla mnie znaczenie
A wyryłam ją już dawno.
Byłam kiedyś inną osobą
Milszą i radośniejszą
Większość może mi nie uwierzyć
Skoro poznali mnie w takim stanie.
To było ładnych pare lat temu
Kroczyłam wtedy również sama
Bez jakiegoś wyznaczonego celu
Jednak z chęcią do zbudowania czegoś nowego!
Miałam wiele pomysłów na siebie
Jednak nie wiedziałam,
Że utknę właśnie tutaj
W tej nowoczesnej Warszawie.
Tutaj czas leci szybko
Mimo, że mieszkam tu tylko rok
Czuję, jakbym była tu dłużej
Jakby ubyło mi więcej lat.
Wtedy byłam w rodzinnym miasteczku
Spotkałam na swojej drodze wiele ludzi
I zaczęły się nieporozumienia.
Ten jeden etap - zapamiętany do końca życia.
Nowe otoczenie - nowy facet
Nowe doświadczenia i nowe marzenia
To właśnie on miał nim być
Tym moim jedynym.
Skoro jestem tutaj to raczej już pewne
Że nam nie wyszło
I z perspektywy czasu już to wiem
Że nawet nie chciałabym z nim być.
Był to człowiek starszy - tylko trochę
Różnica trzy lata - nawet nie duża
Chodziliśmy razem do szkoły
I widziałam go codziennie.
Cieszyłam się bardzo widząc jego twarz
Godzina po godzinie
Dzień za dniem
Tydzień za tygodniem.
Aż mnie nie zostawił..
Wyrył we mnie coś strasznego, wyrządził obrzydliwą krzywdę
A każdy dzień zbliżał mnie do czarnych myśli
Do lęku, że go dzisiaj zobaczę
I każdego następnego dnia.
Mężczyzno w ciemnym passacie
Zniszczyłeś dawną mnie
Ale nie poddałam się, wiesz?
Zbudowałam się od nowa.
Zbudowałam na lęku i bólu
Na cierpieniu, który mi sprawiłeś
Już się nie boję słowa "zabiję cię"
Bo czas na to nadejdzie.
Wstałam i żyję
Mimo wielu ran mi zadanych
Jestem teraz tutaj
I właśnie to piszę.
Wiem, że tego nie przeczytasz
I ta myśl mnie raduje
Niestety zawdzięczam ci to
Że stałam się masochistą.
Zbudowana od nowa na bólu
Pokochałam go
Zahartowałam i utożsamiłam
Widząc uśmiech na twojej kurewskiej twarzy.
Ja dalej żyje i żyć będę.